List otwarty do organizacji pacjenckich i pacjentów
w sprawie projektu zarządzenia Prezesa NFZ dotyczącego finansowania świadczeń diagnostycznych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej
Zwracamy się do Państwa — do organizacji pacjenckich oraz reprezentantów chorych i ich rodzin — w sprawie projektu zarządzenia Prezesa NFZ dotyczącego finansowania świadczeń diagnostycznych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Ta bezpośrednio przełoży się na dostęp pacjentów do badań takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, USG czy badania endoskopowe, a tym samym na realne szanse na wczesne wykrycie choroby i skuteczne leczenie.
Szanowna Pani, Szanowny Panie,
to, co dziś dzieje się wokół finansowania badań diagnostycznych, nie jest suchą zmianą przepisów. To decyzja, która może zdecydować, czy Pani/Pan usłyszy diagnozę na czas — czy dopiero wtedy, gdy będzie już za późno.
Gdy badanie „na wszelki wypadek" staje się luksusem
Przy nowych zasadach szpital musi ważyć: pomóc pacjentowi tu i teraz, czy chronić się przed stratą finansową, bo za badanie ponad limit dostanie tylko 40% kosztów i to dopiero w następnym roku. Każde kolejne badanie po wyczerpaniu kontraktu będzie dla szpitala realną stratą — dlatego wiele placówek po prostu zacznie je wstrzymywać.
Co to znaczy:
- Dla pacjenta to nie jest „limit", tylko dłuższa kolejka, więcej czekania w lęku, więcej nocy bez snu, bo „wynik będzie dopiero za kilka miesięcy".
- To więcej nowotworów wykrytych za późno, zawałów i udarów rozpoznanych dopiero wtedy, gdy organizm jest już poważnie zniszczony.
- To rodziny, które słyszą: „Gdyby badanie było zrobione wcześniej, mielibyśmy więcej możliwości leczenia".
Najbardziej cierpią pacjenci mniejszych miejscowości — Ci, którzy nie mają wyboru. Szpital powiatowy to często jedyne miejsce, gdzie można zrobić tomografię, rezonans czy endoskopię.
Szpitale powiatowe mówią głośno: tego nie da się udźwignąć
Personel medyczny nie chce odmawiać badań! Lekarze i pracownicy medyczni nie po to wybrali ten zawód, by mówić pacjentowi: „Nie zrobimy tego badania, bo przyniesie szpitalowi dług". Ale przy finansowaniu na poziomie 40% kosztów, wypłacanym dopiero w 2027 roku, szpital jest stawiany pod ścianą. Ograniczanie badań to dla szpitala dramatyczny wybór między ratowaniem finansów a ryzykowaniem zdrowia i życia pacjentów.
Fałszywa oszczędność, prawdziwy ludzki dramat
Mówi się o oszczędności środków publicznych rzędu ok. 800 mln zł rocznie. Tyle że za tę „oszczędność" zapłacą realni ludzie: chorzy, ich rodziny, opiekunowie. lm później wykryta choroba, tym dłuższe leczenie, więcej hospitalizacji, więcej cierpienia — i ostatecznie znacznie wyższe koszty dla całego systemu.
Do tego dochodzą koszty, których nie widać w tabelach:
- dzieci rezygnujące z planów, by opiekować się chorym rodzicem;
- osoby w sile wieku wypadające z rynku pracy przez zaawansowaną chorobę; rodziny żyjące przez lata w niepewności i strachu.
Głos pacjentów powinien być słyszalny
W dokumentach państwowych — w Narodowej Strategii Onkologicznej, w priorytetach kardiologicznych i neurologicznych — zapisano piękne słowa o wczesnej diagnostyce i szybkim dostępie do badań. W praktyce proponowane zmiany robią coś dokładnie odwrotnego: zamieniają szybkie badanie w przywilej, a czekanie w standard.
Dlatego Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych apeluje o:
- rezygnację z finansowania badań ponad limit na poziomie 40% z odroczoną wypłatą; zapewnienie środków, które realnie pokrywają koszt badań diagnostycznych; dostosowanie kontraktów do rzeczywistych potrzeb pacjentów, a nie do księgowych założeń;
- wzmocnienie — zamiast ograniczania — diagnostyki ambulatoryjnej, zgodnie z deklarowanymi strategiami zdrowotnymi państwa.
Prośba do organizacji pacjenckich i pacjentów
Ten list jest prośbą o wspólny głos. Prosimy organizacje pacjenckie o wsparcie i wyrażenie sprzeciwu wobec rozwiązań, które ograniczają pacjentowi prawo do badania i diagnozy.
Z wyrazami szacunku,
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych
Załączniki
